Elektroniczne zabawki dla niemowląt – czy to dobry pomysł?

Karolina Ziegart-Sadowska
Elektroniczne zabawki dla dzieci

Elektronika stała się nieodłącznym elementem naszego życia. Producenci zabawek i artykułów dziecięcych w mig podchwycili otaczającą nas elektroniczną modę i zaprzęgli ją do tworzenia coraz to zmyślniejszych dziecięcych gadżetów, przeznaczonych dla coraz to młodszych dzieci. Grające, wirujące, buczące, błyskające światłami, o rzekomej wartości edukacyjnej przyciągają uwagę najmłodszych na długi czas, kusząc rodziców chwilą wytchnienia. Czy jednak jest to najlepszy sposób spędzania czasu dla naszych dzieci? Co mówią o tym naukowcy?

Cyfrowe media i nowoczesne technologie

O najnowszych zaleceniach Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej w temacie wykorzystywania nowoczesnych technologii i mediów zrobiło się głośno jakiś czas temu – wskazano na całkowite ograniczenie używania wszelakich mediów cyfrowych (telewizja, komputer, tablet) u dzieci poniżej 18 miesiąca życia. Pojawiły się tam zalecenia odnośnie konieczności nadzoru rodzicielskiego nad dzieckiem (ale starszym niż 18 miesięcy!) korzystającym z elektronicznych mediów – dziecko nigdy nie używa tableta/komputera samo i kontroli ilości czasu spędzanego przed monitorem. Badania wskazują także na fakt, że dzieci przed ukończeniem drugiego roku życia czerpią niewielką korzyść z obcowania z komputerem czy tabletem – są jeszcze po prostu za małe by się z nich uczyć i przenosić potem tą wiedzę do realnego świata. Szerzej o całości zaleceń mogę napisać w oddzielnym artykule, jeśli wyrazicie taką potrzebę, a teraz kilka słów na temat pozostałych elektronicznych gadżetów.

Laptop dla niemowląt

Ostatnie badania wskazują, że korzystanie z zabawek elektronicznych przez niemowlęta powinno cechować się podobna ostrożnością jak w przypadku mediów cyfrowych. W przeprowadzonym badaniu z udziałem niemowląt w wieku 10-16 miesięcy sprawdzano, jak rodzaj zabawki wpływa na jakość i ilość komunikacji między dzieckiem i rodzicem, która to jak wiadomo stanowi podstawę
kształtowania się prawidłowego rozwoju językowego u niemowląt.

Badacze oceniali szereg wskaźników językowych (ilość dziecięcych wokalizacji, ilość słów wypowiadanych przez dorosłego, liczbę zwrotów komunikacyjnych i responsywność rodzica na komunikaty dziecka) podczas zabawy w trzech wariantach: zabawa z wykorzystaniem zabawek elektronicznych, zabawek „tradycyjnych” i książeczek. W grupie zabawek elektronicznych znalazły się: dziecięcy laptop, mówiąca farma i dziecięcy telefon komórkowy – popularne, zasilane na baterie gadżety, wydające różnego rodzaju dźwięki: melodyjki, słowa, frazy i piosenki. Zabawki te zostały wybrane ze względu na ich reklamowany walor edukacyjny w zakresie rozwoju mowy u niemowląt – miały uczyć dzieci nazw zwierząt, kolorów, kształtów. Zestaw zabawek „tradycyjnych” zawierał 3 nieelektroniczne zabawki, które miały również wspierać rozwój językowy: drewniane puzzle ze zwierzętami na farmie, sorter z klockami o różnych kształtach i zestaw wielokolorowych, piankowych klocków z rysunkami zwierząt i przedmiotów codziennego użytku. W zestawie „książkowym” znalazło się 5 tematycznych książeczek – zwierzęta na farmie, kolory i kształty. Każda para rodzic- dziecko bawiła się danym typem zabawek 2 razy dziennie przez 15 min przez 3 dni, następnie przechodziła do kolejnego typu zabawek.

Elektroniczne gadżety na szarym końcu

Mimo że wszystkie typy zabawek miały uczyć nowych słów i wspierać rozwój językowy, okazało się, że najgorzej tę funkcję spełniały zabawki elektroniczne. Rodzice bawiący się z dzieckiem elektronicznym laptopem, farmą czy telefonem używali znacząco mniej słów, rzadziej odpowiadali na wokalizacje i przejawiali mniej komunikacyjnych interakcji z dzieckiem w porównaniu do zabawy  dwoma pozostałymi zestawami zabawek. Niemowlęta były też znacznie mniej chętne do wokalizacji w trakcie zabaw elektroniką – jakby w odpowiedzi na „małomówność” ich opiekunów. Przy porównywaniu zabawy tradycyjnymi zabawkami i książeczkami znacząco lepiej wypadły te ostatnie – tradycyjne zabawki sprawiały ze opiekunowie używali nie tylko mniej słów, ale także były to słowa mniej kontekstowo-specyficzne – czyli stosowane słownictwo było uboższe.

Co to oznacza?

Badanie to potwierdza dobrze znaną nam prawdę – czytaj książki! I dotyczy to już najmłodszych dzieci (pamiętajcie, że badanie przeprowadzone było na 10-16 miesięczniakach!). Co więcej, czas poświęcony na zabawę elektronicznymi gadżetami powinien być ograniczony do minimum – bo jeśli w nawale codziennych obowiązków mamy tylko kilkanaście minut na zabawę z dzieckiem, to chyba warto wykorzystać je najefektywniej jak się da? Istnieją również dane sugerujące podwyższone ryzyko otyłości i zahamowanie naturalnej kreatywności u dzieci spędzających dużo czasu na zabawie elektronicznymi zabawkami. Świecący telefon czy grające pianinko stwarzają dużo mniej możliwości do manipulacji niż drewniane klocki czy kolorowe książeczki. Specjaliści twierdzą, że dobra zabawka to taka, w której jest 10% zabawki i 90% dziecka, czyli im prostsza, tym lepsza. To głównie dziecko sprawia, że dany przedmiot jest zabawką wykorzystywaną w określony sposób, a nie odwrotnie!

Pamiętajmy, że nawet najpiękniejsza grająca farma czy śpiewający komputer nie zastąpi żywej komunikacji między dzieckiem a rodzicem, a z przytoczonych badań wynika, że elektroniczne gadżety mogą jedynie skutecznie zahamować jej intensywność i jakość. Słowem – jeśli chcesz wspierać wczesny rozwój językowy swojego dziecka, zadbać o jego kreatywność i kondycję fizyczną, schowaj dziecięcy laptop głęboko w szafie a na pokład załaduj książeczki i tradycyjne zabawki. Twoja pociecha z pewnością będzie Ci bardzo wdzięczna.

Wspaniałej zabawy!

Oryginalny artykuł:
“Association of the Type of Toy Used During Play With the Quantity and Quality of Parent-Infant Communication” by Anna V. Sosa, PhD in JAMA Pediatrics. Published online December 23 2015 doi:10.1001/jamapediatrics.2015.3753